
Zacznijmy od małego, czytelniczego wyznania: w uniwersum Ustki weszłam od… końca. Zabrałam się za „Gracje z Ustki”, zupełnie nie znając przygód Magdy Garstki (czyli serii „Garstka z Ustki”). Podejrzewam, że miliard nawiązań i easter eggów przeleciał mi koło nosa, ale wiecie co? Zupełnie mi to nie przeszkadzało w doskonałej zabawie!
Trzy tomy pochłonęłam w jednym, wielkim czytelniczym maratonie. I powiem Wam, że Aneta Jadowska w wydaniu cozy crime (przytulnego kryminału) to absolutny strzał w dziesiątkę.
Jadowska bez magii? To (nie)możliwe!
Znamy autorkę z Thornu, magii, Dory Wilk i mojego ulubionego systemu wierzeń. Czytanie jej książek, w których jedyną supermocą jest dedukcja i wścibstwo (napędzane rogalikami i sernikiem), było na początku dziwnym doświadczeniem. Gdzieś z tyłu głowy cały czas czekałam, aż zza rogu wyskoczy jakiś demon! Czasem zbiegi okoliczności (szczególnie w przypadku Niny i jej włamywacza z pierwszego tomu) ocierały się niemal o czary, ale ostatecznie był to po prostu ślepy traf. To bardzo odświeżająca zmiana gatunku, która udowadnia, że Jadowska potrafi świetnie prowadzić fabułę i postacie nawet bez magii.
Co więcej, autorka sprawiła, że nadmorski klimat zyskał w moich oczach. Zwykle za Bałtykiem nie przepadam, ale Ustka w tej serii wydaje się miejscem wręcz zaczarowanym. To sielska przystań, w której Gracje – i czytelnik przy okazji – mogą schronić się przed problemami. Nawet jeśli na horyzoncie mnożą się trupy.
Gracje z Ustki – Pióro silniejsze od miecza (i policji)
Prawdziwym sercem tej trylogii jest tytułowe trio, które poznało się na internetowym forum dla pisarzy:
- Nina – początkująca pisarka, odrobinę niepewna, od której (i od jej włamywacza) wszystko się zaczyna.
- Agata – weteranka, autorka kryminałów. Jest najbardziej zdystansowana i skryta, ale dzięki swoim „researchom” ma świetne znajomości.
- Zuza – autorka gorących romansów (pisząca pod dwoma pseudonimami: o grzecznych księciach i niegrzecznych mafiozach), która wpada ze skrajności w skrajność.
Kiedy Nina zostaje podejrzaną o morderstwo, Gracje zjeżdżają się do Domu Uklejów, by jej pomóc. Scena, w której te trzy kobiety dręczą policjantów, pokazując im, co to znaczy zadrzeć z jedną z nich, rozbawiła mnie do łez!
Więź między nimi to czyste, prawdziwe siostrzeństwo. Wspierają się, rozumieją i… genialnie rozwiązują zagadki. Fakt, że wszystkie są pisarkami, to fabularny strzał w dziesiątkę. One wiedzą, że w historiach nic nie dzieje się bez przyczyny. Z fascynacją czyta się, jak Gracje rozkładają rzeczywistość na czynniki pierwsze, analizując zbrodnie niczym szkice własnych powieści.
Zbrodnie z widokiem na morze
Każda zagadka z tych trzech tomów jest dopracowana i zapięta na ostatni guzik. Jeśli miałabym wybrać faworyta, byłby to tom drugi: „Sekret (prawie) byłego męża”. Okazał się najbardziej skomplikowany, nieprzewidywalny i miał w sobie odrobinę więcej fajnego, kryminalnego mroku.
Trzeba jednak podkreślić, że obok zagadek kryminalnych równie ważne są tu relacje. To historia o tym, jak dzielenie się emocjonalnym bagażem z przyjaciółkami pomaga leczyć rany.
Jeden mały zgrzyt na pięknej plaży
Czytając ciągiem, widać wyraźnie, jak seria się rozkręca, a autorka czuje się w tym formacie coraz pewniej (zwłaszcza że początkowo miała to być tylko jedna książka!). Płynęłam przez ten tekst z ogromną przyjemnością.
Jednak znalazł się jeden element, który potraktowano, w moim odczuciu, nieco po macoszemu. Chodzi o wątek „starego trupa”, znalezionego w Domu Uklejów. W pierwszym tomie temat żyje, w drugim prawie znika, by powrócić i rozwiązać się dopiero na ostatnich stronach trzeciego tomu w epilogu. I chociaż historia Luli jest nakreślona rewelacyjnie, miałam poczucie, że ten wątek zepchnięto na boczny tor na rzecz „świeższych” zwłok.
Komu polecam „Gracje z Ustki”?
Każdemu, kto szuka odskoczni od ciężkiego życia codziennego. To świetnie napisane cozy crime, które skutecznie oczyszcza głowę, gwarantuje mnóstwo śmiechu i dostarcza wciągających kryminalnych intryg. Pakujcie walizki i jedźcie do Ustki – gwarantuję, że z tymi trzema paniami nie będziecie się nudzić!