Site Overlay

„Cięty. Wendetta” Recenzja komiksu. Kiedy Batman spotyka steampunkową Łódź. 

Czasem wpadają mi w ręce prawdziwe perełki. Tym razem mam dla Was coś wyjątkowego. Limitowane wydanie komiksu „Cięty. Wendetta” od yelly.studio. Egzemplarz, który trzymam w rękach, ma numer 69 ze 100, więc czuję się trochę jak posiadaczką małego, komiksowego Świętego Graala!

Za ten projekt odpowiada pewien duet. Scenariusz napisał Marcin Bałczewski (autor tekstów do wielu znakomitych komiksów), a za rysunki i kolory odpowiada Algoyo. Jeśli czytaliście moją recenzję „Potwornie prawdziwe. CZARNE MYŚLI”, to na pewno wiecie, że Algoyo ma niesamowicie wyrazisty, natychmiast rozpoznawalny styl. I tutaj po raz kolejny udowadnia, że doskonale wie, co robi.

Mrok, brązy i błękity

Zacznijmy od tego, co rzuca się w oczy jako pierwsze. Oprawa wizualna. To czysty, klimat noir. Dominują tu ciężkie błękity i brązy, które budują niesamowicie mroczną atmosferę. Kolorystyka jest perfekcyjnie dobrana do fabuły, a charakterystyczna kreska Algoyo idealnie wpisuje się w ten świat.

Powrót na ulice miasta włókniarek

A o czym właściwie jest „Cięty. Wendetta”? Przenosimy się do steampunkowej Łodzi. Główny bohater, tytułowy Cięty, wraca na ulice miasta i od razu wpada w sam środek kłopotów. Musi stawić czoła lokalnym bandziorom, a na dodatek na karku siedzi mu milicja. Gdzie w tym wszystkim znajdzie sprzymierzeńców? I czy wyjdzie z tego starcia zwycięsko?

Przyznam Wam szczerze: historie gangsterskie to nie jest mój naturalny, czytelniczy rewir. Podchodzę do tego klimatu trochę jak laik, ale wiecie co? Wsiąkłam w to całkowicie!

Głównie dlatego, że komiks od samego początku uderza w tony, które wprost uwielbiam. Cięty niesamowicie mocno kojarzy mi się z Batmanem. Jeśli lubicie Mrocznego Rycerza w mrocznej reżyserii Nolana albo kultową animację z lat 90. (Batman: The Animated Series), to poczujecie się tu jak w domu. Pierwsze strony, a zwłaszcza jeden konkretny kadr, dają tak mocny vibe Gacka, że moje nietoperzowe serce od razu zabiło szybciej (nie ukrywam, że jestem wielką fanką Batmana!).

Krótko, ale z rewelacyjną puentą

Komiks nie jest długi, ale genialnie trzyma klimat. Mamy tu świetnie narysowaną bitkę i przede wszystkim bardzo ciekawą puentę na koniec. Finał potrafi szczerze rozśmieszyć, co w kapitalny sposób przełamuje i rozładowuje ciężką atmosferę budowaną przez wcześniejsze strony.

Bardzo, ale to bardzo polecam! To ciekawie zrealizowana historia, po której od razu nabiera się ochoty na więcej. Zdecydowanie będę dalej śledzić twórczość Algoyo i chętnie sprawdzę, co jeszcze ma do zaoferowania w swoich scenariuszach Marcin Bałczewski. Jeśli lubicie steampunk i mroczny klimat to ten komiks musi trafić na Waszą półkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Copyright © 2026 Cień Pisarza. All Rights Reserved. | Catch Vogue by Catch Themes