Site Overlay

Ostatni Jednorożec – Peter S. Beagle – recenzja

O czym jest?

Akcja dzieje się w świecie, gdzie żyją jednorożce. Jedna z nich, Jednorogini żyje w liliowym lesie. Całkiem sama otoczona jedynie wiecznie zielonym lasem oraz jego mieszkańcami. Nigdy nie wyszła po za jego obręb i nigdy nie poznała świata zewnętrznego.

Pewnego dnia dociera do niej informacja, że jednorożce zaginęły. Ludzie uważają, że zniknęły z tego świata albo w ogóle nie istniały. Włożono je między bajki.

Jednorogini uważa, że jest ostatnim jednorożcem. Postanawia opuścić swój bezpieczny las, aby odnaleźć pobratymców, jeśli jeszcze żyją. Nie traci ona nadziei, że po prostu gdzieś odeszli.

W trakcie podróży pierwszy raz doświadcza trudów życia oraz poznaje nieudolnego czarodzieja – Szmedryka oraz nieustraszoną Molly.

Trochę o bohaterach!

Jednorogini to ostatni jednorożec. Jest istotą, która nie czuje tak jak ludzie. Nie potrafi dostrzec piękna chwili ani jej ulotności. Ludzkie uczucia uważa za błahe. Zależy jej na tylko naturze oraz dobru jej gatunku. Emanuje ona elegancją oraz dostojnością. Każde zwierzę czuje przed nią respekt.

Szmedryk, nieudolny czarodziej, któremu nie wychodzi nawet najprostszy czar. Tuła się po świecie, zabawiając ludzi kuglarskimi sztuczkami. Gdy na swej drodze spotyka Jednorogini, prosi ją, aby mógł jej towarzyszyć. Ma nadzieję, że w ten sposób odkryje źródło prawdziwej magii.

A Molly?

Jest ona tylko zwykłą kobietą, która za młodu widziała coś niezwykłego i uznała to za sen. Tylko, że jednorożce istnieją naprawdę.

A najważniejszy jest…

Klimat!

Tak, atmosfera jaką potrafił wytworzyć Peter S. Beagle jest bajkowa jak same jednorożce.

Czytając tę książkę miałam wrażenie jakbym unosiła się w powietrzu. Książka została napisana lekkim stylem, a do tego znajdzie się w niej kilka urokliwych piosenek oraz wierszy. Ma się wrażenie, że czyta się starą baśń.

Jest to historia, którą trudno przewidzieć. Nie wszystko jest tym, czym się wydaje.

A nasza Jednorogini?

Ona nigdy nie czuła miłości. Jednorożce nie kochają, bo jak mają pochować skoro wszystko oprócz nich w końcu odejdzie?

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.