5 minut

Dochodziła północ.
Pomieszczenie oświetlał tylko ekran komputera. Reszta sypialni znajdowała się w mroku nocy. Panowała w nim cisza. Ale nie taka zwykła. Przesiąknięta była stresem oraz napięciem. Kobieta siedząca przy biurku, nie zauważyła jak do pokoju przez uchylone drzwi wszedł kot. Otarł się o nogę krzesła, miałcząc przy tym. Domagał się uwagi, ale jej nie dostał. Zrezygnowany wskoczył na parapet. Przyglądał się gałęziom drzew, na których spostrzegł śpiące ptaki. Dalej za bramą ogrodu znajdowały się kolejne domy. We wszystkich ludzie już spali.
Tylko ona wpatrywała się wyczekującym wzrokiem w ekran komputera. Siedziała już tak od co najmniej dziesięciu minut. Znowu nie mogła się doczekać, aż na ekranie pojawi się okno czatu.
Co jakiś czas zmieniała pozycje. Teraz siedziała z podkulonymi nogami pod brodą. Objęła je rękoma, czekając. Lekko przechyliła głowę, zerkając na zegarek. Zostało osiem minut do godzinny zero. Westchnęła ciężko. Ostatnie kilka minut zawsze niemiłosiernie jej się dłużyło. Jednak uważała, że chociaż pięć minut rozmowy z Nim jest tego warte. Oparła się o krzesło.
Tak za Nim tęskniła. Każdego dnia budziła się z nadzieją, że już wrócił do domu… że czeka na Nią na dole w kuchni, smażąc Jej ulubione naleśniki. Zawsze tak robił, gdy wracał do domu. Lecz nigdy nie wiedziała, kiedy to nastąpi. Dziś, jutro, a może za miesiąc?
Ale kiedy wracał zapominała o wszystkich nieprzespanych nocach, o stresie związanym z jego pracą. Po prostu cieszyła się z tego, że wrócił. Jednakże była też druga strona medalu. Nigdy też nie wiedziała ile czasu dane będzie im spędzić razem. Wiedziała, że mogą go wezwać w każdej chwili.
Czasami zdarzało się tak, że wracał do Niej tylko po to, aby przez moment Ją zobaczyć.
Takie chwile bolały ją najbardziej.
Zdawała sobie sprawę, że jego praca jest niezwykle ważna. On chronił ludzi, pomagał im, ratował ich. Lecz jak każdy w takiej sytuacji okresy wątpliwości. Zadawała sobie wtedy pytania.
Czy on musi tam jechać?
Nie mają kogoś innego, aby mógł to zrobić?
Dlaczego nie może zostać ze mną?
Po co to robi, skoro jest ryzyko, że nie wróci?
To one nurtowały ją w samotne noce po ich krótkiej rozmowie. Zastanawiała się wtedy, czy jak wróci… Jeśli wróci nie poprosić go, aby odszedł.
Przecież jest tylu innych ludzi.
Szybko znajdą kogoś na jego miejsce.
Myślała tak najczęściej do rana, dopóki pierwsze promienie słońca nie wdzierały się do jej sypialni. Uświadamiała sobie, wtedy, że kolejny raz nie spała. Przeciągała się na krześle, patrząc w biały sufit. W myślach karciła siebie za takie pomysły. Nie chciała stawiać ukochanego w sytuacji, gdzie musiałby wybierać między Nią, a swoją pracą.
Była pewna, że wybrałby Ją. Lecz za jaką cenę. Miała świadomość tego, że przez resztę życia byłby nieszczęśliwy, nie mogąc robić tego co kocha. A ona żyłaby z wyrzutami sumienia, że kazała mu wybierać.
Nie chciała wywierać  na nim presji. Dlatego dawno już zdecydowała, wychodząc za niego, że będzie musiała pogodzić się z takim losem. Znała konsekwencje swoich czynów i tego co może ją czekać, jeśli postanowi z Nim żyć. A jednak mimo wszystko wybrała Go.
Ponownie spojrzała na zegarek. Została minuta do północy. Gwałtownie wyprostowała się, chwytając myszkę.
To On jako pierwszy dawał znak życia. Ostatnia minuta była dla niej zawsze najgorsza.
To właśnie w niej ujawniał się najbardziej skrywany lęk kobiety.
A co jeśli okno się nie pojawi? Jeśli nie żyje, a rano powita mnie, któryś z jego przełożonych?
W tym momencie była bliska płaczu. Z tych nerwów zaczęła stukać palcami o biurko. Jej pupil wyczuł napięcie. Wstał, przeciągając się. Zeskoczył z parapetu na biurku. Otarł się o rękę właścicielki, a ta mechanicznie zaczęła głaskać kota po grzbiecie.
Kilka sekund do północy. Kobieta zacisnęła palce na myszce, gotowa w każdej chwili kliknąć ikonę.
3…
2…
1…
Północ.
I nic.
Nie pojawiła się żadna słuchawka. Kobieta momentalnie zamarła. Przestała głaskać kota. Wpatrywała się tylko pustym wzrokiem w ekran. Nic. Jej twarz powoli bladła, a w oczach pojawiały się łzy.
W głowie jak echo odbijały się tylko trzy słowa.
On nie żyje
On nie żyje
On nie żyje
Czuła jak cały świat wali się. Jak wszystko przestaje mieć sens. Po jej policzkach zaczęły spływać łzy. W gardle rosła jej olbrzymia gula. Powoli traciła dech w piersiach.
I gdy zegar wskazywał cztery minuty po północy, wtedy gdy chciała już wyłączyć urządzenie pojawiła się ikona słuchawki.  Ciszę przerwał pierwszy sygnał.
W pierwszej chwili nie wierzyła własnym oczom. Myślała, że z rozpaczy ma przywidzenia. Siedziała  i wpatrywała się w ekran. Drugi sygnał wyrwał ją z transu. Kliknęła słuchawkę, zanim rozległ się trzeci, ostatni sygnał.
Jej oczom ukazała się znajoma twarz męża. Delikatny uśmiech, którym zawsze ją witał.
– Cześć – Jego głos wydobył się z głośnika, przerywając ciszę. Spojrzał na żonę. Wiedział, że czekała. Spostrzegł jeszcze zaczerwienione oczy. – Przepraszam. Mamy tutaj słaby zasięg – Zaczął uspokajać ukochaną, która jak zaklęta wpatrywała się w niego. Jego słowa docierały do niej jak za szyby. Lekko stłumione. – Nic mi nie jest – Te słowa zadziałały jak zaklęcie. Kobieta słabo uśmiechnęła się przez łzy.
– Cześć…
Reszta rozmowy minęła im jak zwykle. Opowiadali sobie jak minął im dzień. Chociaż On trochę uogólniał, ponieważ nie mógł zdradzać szczegółów misji. Ale to starczyło. Oboje byli szczęśliwi.
Jednak to tylko pięć minut.
Pod koniec jak zawsze spytała o to samo.
– Kiedy wrócisz? – zapytała niemrawo. On uśmiechnął się słabo, współczująco.
– Może uda mi się w tym tygodniu – Lecz on nie miał na to wpływu. Zawsze mogło coś wypaść i mógł zostać tam dłużej. Tego nigdy nie mógł jej obiecać.
– Kocham cię – powiedziała z uśmiechem oraz wielką miłością w oczach.
– Też cię kocham – rzekł.
To była ich forma pożegnania. Żadne z nich nie miało w sobie tyle siły, aby powiedzieć „do widzenia”, ani rozłączyć się.
Ostatni raz tej nocy spojrzała w ciemne oczy męża i…
Utracono połączenie

Post Author: DodoDan

22
Dodaj komentarz

avatar
21 Comment threads
1 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
6 Comment authors
AnetaBookendorfina Izabela PycioZołza z kitkąDodoDanAleksandra Załęska Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Melodylaniella
Gość

Pięknie napisane! Czyta się z przyjemnością!

Słodkie okruszki
Gość

Piękne… naprawdę piękne…

Wulkanolog w podróży
Gość

Świetne

Ewelina
Gość

Ciekawa jestem czy wrócił…

Bookendorfina Izabela Pycio
Gość

Z przyjemnością wnikamy w tekst. 🙂

Kasia
Gość

Lubię jak teksty są napisane w płynny sposób, że czytanie jego to przyjemność i ten właśnie taki jest

Anonimowy
Gość
Anonimowy

Bardzo wciągający tekst.

Dodo Dan
Gość

Dzięki 🙂

Dodo Dan
Gość

🙂

Dodo Dan
Gość

A to już pozostawiam waszej wyobraźni 😉

Dodo Dan
Gość

Super, dziękuję 🙂

Dodo Dan
Gość

Dziękuję za komentarz, bardzo motywujący.

Dodo Dan
Gość

Dzięki 🙂

Hamak Life
Gość

Pointa niezwykła!Czy to fragment książki czy opowiadanie? Skąd te wielkie litery?

Dodo Dan
Gość

Dzięki, i jest to tylko krótkie opowiadanie, które siedziało mi w głowie. A litery są duże, ponieważ zdjęcie pochodzi czasów, gdy miałam problemy z obsługą Photoshopa

Instytut Designu
Gość

Ekstra

KrzywiK
Gość

Witam! Trafiłem na stronę z „Naszych Blogów” na FB i jak się nie często zdarza jestem naprawdę mile zaskoczony. Przeczytałem kilka one shot’ów i stwierdzam, że posługujesz się naprawdę fajnym, zwiewnym piórem. W wolnej chwili muszę wziąć się za pozostałe działy. Pozdrawiam! 

Aleksandra Załęska
Gość
Aleksandra Załęska

Już się zastanawiam co było dalej, świetne napięcie stworzyłaś!

Zołza z kitką
Gość

Wzruszyłam się – być może dlatego, że ostatnio i mnie naszły myśli „co by było, gdyby…” – starałam się wyobrazić sobie, jak miałoby wyglądać moje życie, gdyby zabrakło Męża obok. Szczerze? Nie umiałam. Mam wrażenie, że On jest moim dopełnieniem – gdy braknie jednej części druga z automaty przestałaby mieć sens…

Bookendorfina Izabela Pycio
Gość

Ciekawie i przyjemnie się czyta. 🙂

Aneta
Gość

Tekst napisany w taki sposób, że intryguje i zachęca do czytania dalej w oczekiwaniu na to, co się wydarzy, jak potoczą się losy bohaterów.