Zapomniana Wytrwałość – Rozdział I

Tak jak obiecałam, dzisiaj pojawia się pierwszy rozdział. Miłego czytania.



Rozdział I – Powód nienawiści  

Moja historia może wydawać się pogmatwana. Opowiem wam jak to pamiętam, ale też jak ona to wszystko widziała. Opiszę wam jej strach… Niepewność… Wytrwałość… Dobroć… 
Znalazłem go dopiero po jej śmierci. Mały, niepozorny zeszyt schowany pod materacem. Trzymając go przy sobie, czuję jej zapach – jakby stała tuż obok mnie. Przeglądałem jego strony, widziałem jej pismo – raz schludne oraz czytelne, a innym razem niewyraźne, pomazane… 

Niektóre słowa były rozmazane, może płakała podczas pisania? Czytając go, czułem targające nią emocje. Nie chciała być dla nikogo problemem. Nie pokazywała nam jak cierpi, jak tęskni za rodziną. Trzymała wszystkie uczucia wewnątrz siebie. Wszystko przelewała na papier.
Teraz patrząc na przeszłość, mogę powiedzieć, że robiłem to samo.  
Myślę, że wy też poczujecie jej emocje jakie skrywała przed światem oraz zrozumiecie jak stała się dla mnie ważna. 
Kiedy się pojawiła miałem już skończone szesnaście lat, a Papyrus niedawno miał dziewiąte urodziny. Był już wystarczająco duży, aby zrozumieć co się  wokół niego dzieje, ale… nadal widział świat w różowych barwach.
Nie żebyście wzięli to za coś złego, lecz rzeczywistość bywała niezwykle okrutna. Często zastanawiałem się jak on sobie poradzi. 
Papyrus chociaż spokojny, potrafił pobić się z kolegami o głupoty jak to chłopcy. Sam też miałem za sobą parę bójek z kolegami. Ale wracając do Papsa można go było opisać tylko dwoma słowami – słomiany zapał. 
Bardzo szybko zmieniał zdanie oraz zainteresowania. Raz chciał być ogrodnikiem, innym razem naukowcem, a teraz gwiazdą. Jednak prędko się nudził, więc często z ojcem musieliśmy przypilnować go z lekcjami. 
Ja w jego wieku nie zmieniałem tak szybko zdania. Znalazłem swoją pasję i ją rozwijałem, a była nią astronomia. 
W Podziemiu nie było gwiazd, to raczej logiczne. Jednak jest tutaj takie miejsce zwane Waterfall, gdzie skalny sufit wygląda jakby ozdobiony został ciałami niebieskimi. Lecz są to tylko niewielkie kryształy otoczone błękitną poświatą. Większość potworów w tym ja wyobrażały sobie, że to prawdziwe gwiazdy. Ale lepiej wrócę do historii…

Dzień minął mi jak każdy inny. Nie spodziewałem się, że stanie się coś niebywałego. Ale wolałem być przygotowany. Jak zwykle po szkole chciałem udać się do Ruin – do kwiatowej komnaty, miejsca ,gdzie pojawili się ostatni ludzie. 
Było ich już troje, nie licząc księżniczki Chary Dremuur. Wszyscy znają jej historię. Pojawiła się w podziemiach, rozpalając nadzieję w sercach potworów.
Nie znałem jej osobiście. Kiedy umarła razem z księciem Asrielem miałem zaledwie pięć lat.  Kilka razy widziałem ich w stolicy, ale nic poza tym. Po niej pojawili się kolejny ludzie.  
Od śmierci Chary do pojawienia się Kathariny do Podziemia spadali dorośli albo nastolatki. Nie znałem ich imion, więc użyje ich cech.
Pierwsza pojawiła się kobieta – CIERPLIWOŚĆ. Zjawiła się kilka dni po pogrzebie Chary i Asriela. Nie spotkałem jej, ale słyszałem, że nie przeszła nawet Ruin. Zginęła rozwiązując jedną z pułapek. Jej dusza została zabrana do pałacu. Miała być kluczem do zniszczenia bariery. Racja… Nie powiedziałem wam o duszach…
Po śmierci królewskich dzieci, król poprzysiągł zebrać siedem ludzkich dusz do zniszczenia bariery. Dusza CIERPLIWOŚCI była pierwsza. Kolejną była dusza UCZCIWOŚCI – nastolatka. Udało jej się z powodzeniem przejść Ruiny. Ale w Snowdin została złapała przez gwardzistów. Kapitan straży Królewskiej – Vinci osobiście doprowadził dziewczynę do stolicy. UCZCIWOŚĆ próbowała pertraktować z królem Asgore. Ale nie udało jej się. Zabił ją.
Wtedy odeszła królowa Toriel. Nie mogła patrzeć jak jej mąż zabija bezbronne dziecko. Król zdobył drugą duszę, a monarchini zaginęła. Chodziły plotki, że ukrywała się w Ruinach. Podobno czekała na kolejnych ludzi – chciała ich ostrzec przed Asgorem 
Po UCZCIWOŚCI pojawił się trzeci człowiek. Mężczyzna, który charakteryzował się ODWAGĄ. Kiedy pojawił się w Snowdin, potwory zaczęły podejrzewać,  że zabił on królową. Ten człowiek był niebezpieczny. Zaatakował kilka potworów oraz jednego z moich kumpli – psa Doggo
Przez ODWAGĘ Doggo stał się niewidomy. Mężczyzna zaatakował jego ojca, a Doggo chciał go obronić. Został ranny.
Od tego czasu chłopak się zmienił. Chciał wstąpić do Gwardii Królewskiej i łapać ludzi. Wielu tak wtedy robiło. Uważano, że jako niewidomy Doggo nie podoła z walką. Ale idealnie radził sobie bez wzroku. Jego mocną stroną okazał się słuch. To dzięki niemu w przyszłości wstąpił w szeregi gwardzistów.
Ale wracając do ODWAGI. Mężczyzna na swojej drodze zabił kilka potworów. Udało mu się dotrzeć, aż do Hotland. Jakimś cudem wszedł do laboratorium mojego ojca – W. D. Gastera 
Nie zapomnę tego do końca życia. ODWAGA był powodem mojej… lekko to ujmując niechęci do ludzi.  
Byłem wtedy w laboratorium razem z Papyrusem. Miał wtedy trzy latka, więc tego nie pamięta. To dobrze… Ale ja często miewałem koszmary.  
ODWAGA wdarł się do gabinetu taty. Wziąłem Papsa i schowałem się pod biurkiem. Przycisnąłem do siebie mojego brata.
Ojciec stanął z nim twarzą w twarz,  gotowy nas bronić. I się zaczęło. Nie chcę przypominać sobie tej walki. Do dzisiaj na wspomnienie tego dnia przechodzą nie dreszcze, ale najbardziej zapadł mi w pamięć widok ojca.
ODWAGA uderzył tatę drewnianym kijem w głowę. Wstrzymałem oddech,  przyciskając Papyrusa do piersi. Bałem się… Nie… Byłem przerażony, widząc ojca na ziemi. Chociaż widziałem tylko jego plecy, nadal mogłem dostrzec pęknięcie na jego czaszce. Ciągnęło się ono przez całą jego głowę. Krew powoli sączyła się z rany. Czerwona ciecz spływała po kości na śnieżnobiały fartuch, wsiąkając w niego.
Niespodziewanie Papyrus zaczął płakać. Musiał słyszeć co się dzieje i się wystraszył. Próbowałem go jakoś uspokoić, ale to nie pomogło. Spojrzałem na ojca. Wstał już z ziemi. Obejrzał się na nas. To co zobaczyłem…
Na początku nie mogłem w to uwierzyć. Pęknięcie zaczynało się poniżej jego oczodołu i przechodziło przez niego. Było tam o wiele więc krwi, niż na początku myślałem. Wydawał się niezwykle zmęczony, ale gdy tylko napotkał mój wzrok. Jego wyraz twarzy się zmienił. Zniknęła niepewność i strach, a zastąpiła je czysta nienawiść… nienawiść do ludzi. Przynajmniej tak wtedy myślałem. 
Ojciec odwrócił się do człowieka. Wyciągnął przed siebie rękę, którą zaczęła otaczać fioletowa magia.  
– Zaczniesz żałować, że w ogóle się tu pojawiłeś! – warknął ojciec w prastarym języku potworów. Rozumiałem go, ponieważ uczył mnie tej mowy. Tata uważał ten język za spuściznę potworów powierzchni, dlatego postanowił nas go nauczyć. Kiedy ojciec się wściekał zaczynał nim mówić. – Zapłacisz za skrzywdzenie mieszkańców Snowdin! Za wdarcie się tutaj! – krzyczał ojciec. Uniósł swoją rękę ponad głowę. Człowiek zaczął się trząść. Chyba zrozumiał z kim zadarł. Próbował uciec, ale z ziemi wyrosły kości uniemożliwiając mu jakikolwiek ruch. – Myślisz, że uda Ci się uciec! – Nad ojcem pojawiły się Blastery. Każdy z fioletowymi oczami. – Zapłacisz za wszystkie swoje grzechy. A w szczególności za atak na moich synów! – Kościane głowy wystrzeliły fioletowym płomieniem.
ODWAGA szamotał się, ale nie wiele to zadziałało. Został spalony na popiół. Nad jego prochami pojawiło się pomarańczowe serce – dusza. Już miała zniknąć, ale ojciec zdążył schwytać ją w swoją magię.  
– Twoja kara dopiero się zacznie – dodał ojciec, chowając jego duszę do specjalnego pojemnika. Zostawił go na stole i podszedł do nas. Ukląkł przy biurku, przytulając nas.  
– Już dobrze. Nic wam nie grozi – powiedział spokojnym głosem, obejmując nas mocniej. – To już koniec. Nie płacz, Sans.  
Przez słowa ojca zdałem sobie sprawę, że od kilku chwil po moich kościach policzkowych lecą łzy. Nawet nie spostrzegłem, kiedy zacząłem płakać.  
Kilka minut potem do gabinetu wpadli gwardziści. Widząc nas oraz pobojowisko, natychmiast zajęli się opatrywaniem ojca.
Nie pamiętam zbytnio, co działo się potem. Wszystko zdawało się jakby za mgłą. Czułem się zmęczony, wręcz wyczerpany. A ostatnie co zapamiętałem z tego dnia, to jak ciemność zasłaniała moje oczodoły.
Jednak zanim zamknąłem oczy,  obiecałem sobie, że nie pozwolę, aby ta sytuacja się powtórzyła.
Obiecałem sobie, że zabije kolejnego człowieka zanim skrzywdzi kogokolwiek.  

Post Author: DodoDan

0 thoughts on “Zapomniana Wytrwałość – Rozdział I

    Fans of Zootopia

    (Luty 18, 2017 - 7:32 pm)

    Fajne… Naprawdę zajebiste!

    DodoDan

    (Luty 18, 2017 - 7:39 pm)

    A dziękuję, staram się, aby wyszło jak najlepiej.
    Za kilka dni powinien pojawić się kolejny rozdział.

    Yumi Mizuno

    (Luty 18, 2017 - 10:45 pm)

    "Przeglądając jego strony, widząc jej pismo – raz schludne oraz czytelne, a innym razem niewyraźne, pomazane… " – zdanie logicznie niedokończone. Hasło "przeglądając" sugeruje, że znajdzie się coś jeszcze po opisie pisma np "wzdychałem" chociażby. Jeżeli zdanie nie miało być dokończone należy to słowo odmienić w czasie przeszłym, dokonanym no "przeglądałem".

    "Atrament mieszający się z jej słonymi łzami. " – eeeem chodziło o to, że na kartce papieru były jej łzy? Bo jeżeli tak, to eeeem… To zdanie sugeruje, że w trakcie … wkładania tuszu do długopisu/pióra składnikiem atramentu były jej łzy… Tak więc…

    "Wiele z nich zatrzymywała dla siebie…" – skąd Sans wie, że Kasia zatrzymała jakieś emocje/myśli dla siebie? Skoro posiłkuje się tylko jej zeszytem, nie wie co tak naprawdę miała w głowie, lecz to co po sobie zostawiła.

    Opis Papyrusa – opisujesz dziewięcioletnie … dziecko. A przypisujesz mu cechy osobowościowe szkieleta, który ma x-lat i jest w pełni dorosły (z gry). Naprawdę uważasz, że to postać tak płytka, że nie przeszła żadnej zmiany/metamorfozy w swoim życiu, by od małego aż do dorosłego mieć te same pragnienia i w trakcie dorastania nie zrobić NIC aby je zrealizować?

    "królowa Toriel. Nie mogła patrzeć jak jej mąż zabija bezbronne dziecko. Król zdobył drugą duszę, a królowa zaginęła" – dwa razy królowa. Może lepiej – monarchini?

    "zabił On" – wielka litera nie jest potrzebna

    "nie poradzi sobie z walką. Ale idealnie radził sobie " – dawał radę*; dostosował się*

    "jego prochami pojawiło się pomarańczowe serce – jego " – drugie "jego" jest niepotrzebne

    Teraz ogólne wrażenia. Krótki rozdział właściwie nic nie wyjaśniający. Uważam, że jeżeli chcesz opisać retrospekcję z punktu widzenia Sansa, to powinnaś ją dać w całości, praktycznie do poznania Kasi, albo nawet jeszcze trochę dalej. Tak to czytelnika zostawiasz z niedosytem… w negatywnym tego słowa znaczeniu 🙂
    Jak pojawią się kolejne rozdziały przeczytam. Bo jestem ciekawa jak to dalej wykombinujesz. Hm o ile się nie mylę, Kasia więc będzie zieloną DOBROCIĄ, tak?

    Fans of Zootopia

    (Luty 19, 2017 - 12:40 pm)

    Dodo (jeśli mogę do ciebie tak mówić) przejrzałem twój profil iii myślę że moglibyśmy złapać wspólny język.
    Snycerstwo – ciekawe, bardzo kojarzy mi się to z tworzeniem ikon
    Las samobójcy – uwielbiam, lecz podchodzi to mocno pod psychodele
    Harry Potter – Przeczytałem wszystkie "stare" części, nowa wydaje się mocno naciągana
    Zdjęcia – czasami, ale telefonem

    DodoDan

    (Luty 19, 2017 - 2:17 pm)

    Możesz mówić do mnie Dodo, większość moich znajomych tak się do mnie zwraca, więc nie ma problemu. A co do ostatniej części Harrego Pottera też uważam, że wyszła naciągana oraz przewidywalna. Kiedyś w internecie trafiłam na teorię o córce Voldemorta, więc mnie nie zaskoczyła. Uważam, że ostatnia część straciła swoją magię.

    Fans of Zootopia

    (Luty 19, 2017 - 3:06 pm)

    Tak…

    DodoDan

    (Luty 19, 2017 - 8:03 pm)

    Przepraszam, że tak późno odpisuję, ale byłam trochę zajęta.
    Dzięki, że wytknęłaś mi błędy. Sama nie zwróciłam na nie uwagi. Zmieniłam trochę opis Papyrusa. Myślę, że teraz jest lepiej.
    A co do Kathariny to ona jest WYTRWAŁOŚCIĄ. Pojawi się w następnym rozdziale, który ukaże się we wtorek albo środę. Zależy, czy wyrobie się ze sprawdzaniami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *