Zagubiony Kot – Rozdział II

Od Autorki: To opowiadanie to Fanfiction, które oparte jest na grze Sally Face – klik. Akcja dzieje się po rozdziale trzecim.

Spis Treści

Rozdział I

Rozdział II (obecnie czytany)

Rozdział III

 Trzy dni minęły nad wyraz spokojnie. Słońce każdego dnia dawało o sobie znać.  

Eve oraz jej rodzina spędzali ten czas na rozpakowywaniu i urządzaniu mieszkania. Pani Smith miała podjąć pracę jako księgowa w pewnej miejscowej firmie za jakieś dwa tygodnie. Chciała jak najlepiej wykorzystać swoje dni wolne.  

Kobieta przez trzy dni razem z córkami urządzała mieszkanie.  

W kuchni niewiele się zmieniło. Jedynie drobiazgi z starego domu takie jak drewniane łyżki oraz ściereczki. Łazienka również niewiele się zmieniła. W salonie pojawiła się brązowa skórzana kanapa. Naprzeciw niej stał telewizor na drewnianym stoliku, a obok konsola do gier razem z stosem małych plastikowych pudełek. W salonie naprzeciw drzwi do sypialni stały dwa wysokie regały po brzegi wypełnione książkami. Na ścianach pojawiły się zdjęcia rodzinne. Dalej w głębi pokoju znajdowała się para drzwi. Jedne prowadził do sypialni państwa Smith, a drugie do pokoju sióstr. W sypialni rodziców nastolatek znajdowało się jedynie szafa, komoda oraz łóżko.  

Najbardziej zmienił się pokój dziewczyn. Jak to określiła delikatnie ich matka, pokój został podzielony linią demarkacyjna. Każdy kto wszedł do sypialni dziewczyn widział jak różnił się wystrój. Przy oknie znajdowały się dwa biurka. Ich złączenie wyznaczało środek pokoju. Jedno z nich było schludne, drugie zagracone. Pierwsze z nich należało do Evelyn, natomiast drugie do Carrie.  

Pokój wyglądał podobnie do biurek. Lewa strona. Wszystko było poukładane. Książki na półkach. Ubrania w szafie. Rozkładana kanapa, która służyła za łóżko perfekcyjnie pościelona. Na ścianie wisiały liczne rysunki. Wszystkie wykonane ołówkami albo węglem.  

Natomiast prawa strona wyglądała chaotycznie. Na drugiej kanapie podobnej do poprzedniej, walały się ubrania oraz koce. Gdzieniegdzie leżały pluszowe zabawki. Do szafy nikt nie odważyłby się zajrzeć. Ledwo się domykała, a z drzwi zwisała koszula. Liczne plakaty zakrywały całą ścianę. Ledwie można było dostrzec bladozieloną farbę.  

Aż trudno było im samym uwierzyć, że w trzy dni uporały się ze wszystkim. Odpowiedni plan jaki udało się ułożyć Eve bardzo im pomógł. W tym czasie ojciec dziewczyn przyzwyczajał się do nowej pracy.  

Przez te dni Sal oraz jego przyjaciele spędzali te dni jak każde inne. Od kiedy pani Packerton zginęła w wypadku samochodowym nie natrafili na żaden ślad kultu. Przyjaciele młodego Fisher’a uznali to za dobry znak i cieszyli się z tych spokojnych dni, jednak nie on. Wiedział, że mimo wszystko to jeszcze nie jest koniec.  

Lecz szkoła nie pozwoliła mu na te przemyślenia.  

Nauczyciele ich nie szczędzili. Każdy z nich uznał sobie za cel uprzykrzenie im życia, tak przynajmniej wyrażał się Larry. Sally Face po trochu przyznał mu rację. On również miał dość. Jedynym nauczycielem, który nic im nie zadawał był nowy nauczyciel matematyki – przynajmniej na razie. 

Jakie było zaskoczenie Sala oraz jego przyjaciół, gdy nauczycielem matematyki okazał się ojciec Eve i Carrie, pan John Smith. Dzieciaki nie bardzo wiedziały, jak mają na niego reagować. Pierwszy raz byli w takiej sytuacji.  

Jednak Pan Smith szybko rozwiał ich wątpliwości. Zauważyli, że ma zupełnie inne nastawienie niż inni nauczyciele. Traktował ich jak dorosłych, a nie jak dzieci, które trzeba karcić czy strofować. Okazał im szacunek od pierwszych zajęć, czym zaskarbił sobie ich sympatię. Do tego jeszcze potrafił ich zainteresować.  

Był to człowiek pełen pasji, jednak ostrzegł ich na początku, że nie toleruje obijania się na jego lekcjach. Ustalił z uczniami, że najpierw wybada na jakim są poziomie, a potem zacznie zadawać zadania domowe.  

Jednak i tak nawet bez matematyki Sal siedział całe popołudnia nad zadaniami. Chciał zrobić wszystko przed weekendem, aby mógł znowu spróbować z Megan.  

… 

Sal wbiegł do pokoju pięćset cztery. Czuł się trochę winny, że przez ostatnie kilka dni zaniedbywał Megan.  

Dzisiaj chciał jej to wynagrodzić. Pogadać z nią, pobawić się trochę. Sally Face miał małą nadzieję, że dziewczynka duch ośmieli się trochę bardziej. Naprawdę chciał, aby poznała Todd’a. Ash również, jednak ona nie mogła. Zajmowała się dzisiaj młodszym bratem.  

Tylko Larry, Todd i Sal mieli spędzić dzisiejszy dzień z Megan.  

Niebieskowłosy chłopak otworzył drzwi do łazienki.  

  – Megan! Cześć! – powiedział Sal w przestrzeń i czekał. Czekał na krzyk. Po nim zwykle pojawiała się dziewczynka. Stał w milczeniu kilka minut, ale nic się nie działo. – Megan? – chłopak powili się denerwował. Nigdy pojawienie się nie zajmowało jej tak dużo czasu. – Hej? – Zrobił kilka kroków przed siebie. – Megan, wyjdź. To ja Sal – powiedział spokojnie. Miał złe przeczucia. Ona nigdy tak nie robiła. Tylko na początku. – On wrócił? – zapytał, czując jak adrenalina skacze mu w żyłach. – Megan! Ten demon wrócił?! – Tym razem krzyknął. – Megan, proszę porozmawiaj ze mną!  

Znowu nastała cisza. Potem rozległ się znajomy krzyk. Przed Sal’em pojawiła się mała dziewczynka. Stała na bosaka pośrodku łazienki. Po pomieszczeniu roznosił się jej cichy szloch.  

Megan nawet nie podniosła głowy. Cały czas przecierała drobnymi rączkami łzy. Mamrotała przy tym niezrozumiałe słowa.  

Sal podszedł do dziewczynki. Ukląkł przy niej. Chciałby ją przytulić, aby dodać jej otuchy. Jedyne co mógł zrobić to mówić do niej, mając nadzieję, że się uspokoi.  

Trwało to kilka minut, ale Megan w końcu mogła opowiedzieć co się stało.  

… 

Ona tutaj przyszła. Pierwszy raz kilka dni temu.  

Na początku myślałam, że to ty albo któryś z twoich przyjaciół. Nikt inny oprócz was mnie nie odwiedza. 

Dźwięk krzątaniny dochodził z salonu. Brzmiało jakby ktoś czegoś szukał, a potem drzwi się otworzyły.  

Do środka weszła dziewczyna. Pamiętam, że miała czarne, krótkie włosy.  

Rozglądała się po pomieszczeniu. 

  – Tutaj też coś czuję – powiedziała, odwracając się w stronę salonu. – Chyba cały ten budynek jest nawiedzony.  

   – Czyli chcesz zapieczętować cały budynek? – Męski głos dobiegł z wnętrza sąsiedniego pokoju. Za bardzo się bałam, aby zobaczyć kto to był.  

   – Nie. Tylko to piętro – powiedziała. – Tu jest ich chyba najwięcej. 

Potem chciała, abym się pokazała. Prosiła mnie, ale za bardzo się bałam. Nie wiedziałam kim była i o czym mówiła. Nie rozumiałam jej. Wydawała się zła, że się nie pojawiałam. Kręciła się po pokoju, zanim… 

Ja nie rozumiałam co mówi. To był inny język. Bolało. Bardzo. Czułam jakby coś rozrywało mnie. Na siłę próbowało przywołać. Z trudem udało mi się oprzeć.  

Byłam bardzo wyczerpana. Obolała. Tak dawno nie czułam bólu. Zapomniałam o nim.  

Nie miałam siły, aby się ruszyć.  

Niewiele pamiętam co działo się potem. Mówiła coś, ale jej nie słyszałam. Rysowała coś na drzwiach. Potem zemdlałam.  

Obudziłam się, a jej już nie było.  

Został tylko dziwny znak na drzwiach. Chciałam wyjść z tego pokoju. Pójść do mamy, ale nie mogłam. Coś mnie uwięziło w łazience.  

Tak bardzo się bałam.  

A ona wróciła kolejnego dnia. Znowu mówiła w tym dziwnym języku. Znowu mnie bolało, ale nie ukazałam jej się. Była bardzo zła. Mówiła, że jeśli zrobię to z własnej woli to ułatwię jej pracę.  

Potem poprawiła ten znak na drzwiach białą farbą.  

… 

– Megan, czy ona jeszcze coś zrobiła? – zapytał Sal. Nie podobało mu się to co usłyszał. To było bardziej niż niepokojące. W jego głowie pojawiały się pytania, a na żadne nie miał odpowiedzi. A te które przychodziły mu na myśl paraliżowały go. – Megan, musisz mi powiedzieć.  

– Ona… – zaczęła, jednak nie dane było jej dokończyć. Przerwało jej pukanie do drzwi. Megan odwróciła się napięcie w ich stronę, po czym zniknęła.  

Sal wstał gotowy do boju.  

– Hej, chłopie! – usłyszał znajomy głos. Natychmiast się rozluźnił. – Można? 

– Wchodź – odrzekł spokojnie, chociaż dalej w jego głowie mnożyły się pytania, a w szczególności, gdy zobaczył na drzwiach ten dziwny biały symbol.  

Do środka wszedł Larry w towarzystwie Todd’a. Oboje natychmiast spoważnieli jak zobaczyli posturę Sally Face.  

… 

Sal powtórzył przyjaciołom słowa Megan. Cała trójka obserwowała teraz dziwny znak na drzwiach.  

  – Czyli Megan teraz tu utknęła? – zapytał Larry, odwracając się plecami do drzwi.  

   – Tak – odpowiedział Sally Face. – Jest tutaj, ale wątpię, aby chciała się pojawić – dodał. Chłopak naprawdę martwił się o dziewczynkę. Była uwięziona w Apartamentach, ale zwykle mogła chodzić po mieszkaniu. Teraz mogła być tylko w tej okropnej łazience. Sal spojrzał na Todd’a, który dalej badał tajemniczy znak. – Wiesz co to jest? 

  – Chyba jakieś runy, ale nie jestem pewien – odpowiedział Todd, wyjmując notatnik z kieszeni. – Poszukam jakiś informacji, ale pozostaje inny problem – dodał, przerysowując znak.  

  – Ta. Nasza nowa sąsiadeczka Eve – powiedział z przekąsem Larry. – Myślicie, że jest od kultu?  

Todd tylko wzruszył ramionami w odpowiedzi.  

  – Nie wiem. Może tak, może nie – odrzekł Sal. Nie wiedział jak miał na to reagować. Zachowanie Evelyn było dziwne. Skąd wiedziała o duchach? Z kim rozmawiała? Czym jest ten znak na drzwiach?  

  – Ja raczej sądzie, że tak – odrzekł Larry. – Nie uważasz, że to dziwne, że pojawili się po śmierci Packerton? Albo skąd Eve wie o duchach? Może ten z kim rozmawiała to ktoś z kultu? – drążył dalej chłopak. Od początku nie ufał dziewczynie. Teraz miał przynajmniej ku temu powód.  

  – Możesz mieć rację – dodał po dłuższej chwili Sal. – Myślisz, że kult chce się czegoś o nas dowiedzieć?  

  – Raczej – odrzekł Larry. – Gościu, oni wiedzą, że to my. Może potrzebują szpiega, żeby wiedzieć co wyrabiamy? – dodał.  

  – Albo to zbieg okoliczności – odezwał się Todd, chowając notatnik. – Nie popadajmy w paranoję – dodał, odwracając się do chłopaków.  

  – Chyba masz rację – poparł przyjaciela Fisher. – Musimy znaleźć jakieś dowody. Może u nich w domu coś będzie?  

  – I co? – wzruszył ramionami Larry. – Masz zamiar się włamać?  

  – Nie, chłopie. Nie chcę mieć kłopotów – odparł Sal. – Wejdziemy tam jutro jak wszyscy na tym przyjęciu powitalnym – dodał chłopak.  

  – Przyjęcie? – zapytał Larry.  

  – Tak. Moja mama już mi o tym powiedziała. – odrzekł Todd. – Państwo Smith chcą zaprzyjaźnić się z sąsiadami i zaprosili wszystkich do siebie na wieczór – dodał chłopak, dotykając białej farby.  

  – Carrie mówiła mi, że będą rodzice Todd’a, Robert, studenci i my oczywiście. Może Lisa ci jeszcze nie powiedziała? – oznajmił Sal. – Ale wracając. Wtedy możemy mieć okazję do przeszukania ich domu i nikt nie będzie nic podejrzewał – dodał chłopak, przyglądając się Todd’owi. – Myślisz, że da się to zmyć? 

  – Jasne, to tylko zwykła biała farba. Rozpuszczalnik starczy – powiedział Todd. – Może, gdy zniknie Megan znowu będzie mogła się w miarę swobodnie poruszać po mieszkaniu.  

  – Czyli ustalone. Jutro sprawdzimy, czy mają jakieś powiązania z kultem – odparł Sal.  

Chłopcy pełni determinacji, zeszli do piwnicy obmyślić plan działania. Starali się przygotować na to co mogą znaleźć w mieszkaniu państwa Smith. Uznali, że nic gorszego od lodówki pełnej skalpów raczej nie znajdą.  

Post Author: DodoDan

22 thoughts on “Zagubiony Kot – Rozdział II

    Vai Bewitched

    (Kwiecień 7, 2019 - 2:35 pm)

    Fajnie, że jesteś taka twórcza! Ja dawno nic nie napisałam, jeśli chodzi o opowiadania.

    iza

    (Kwiecień 7, 2019 - 2:59 pm)

    nie czytałam rozdziału I go ale interesujące

    mubookworm

    (Kwiecień 7, 2019 - 4:05 pm)

    Aż sie cofnęłam przeczytać poprzedni rozdział

    Katarzyna

    (Kwiecień 7, 2019 - 4:12 pm)

    Świetny tekst, wciągnął mnie 🙂 Poszukam I-go rozdziału 🙂

    Rozmyślania Yasminelli

    (Kwiecień 7, 2019 - 4:28 pm)

    Zazwyczaj czytam Twoją twórczość rano, ale dzisiaj leniwa niedziela z laptopem w łóżku. Jak zwykle nie mogłam się oderwać.

    Ewa

    (Kwiecień 7, 2019 - 4:36 pm)

    Te rozdziały powinny być dłuższe 😉

    krystynabozenna

    (Kwiecień 7, 2019 - 4:38 pm)

    Ciekawie się czytam chociaż pewnie to będzie ciekawsze jako książka niż tylko fragment 🙂

    todoarmo. pl

    (Kwiecień 7, 2019 - 6:55 pm)

    Jak zawsze bardzo twórczo napisane.

    Adrianna

    (Kwiecień 7, 2019 - 7:07 pm)

    Twoje teksty czyta się z zapartym tchem. Rewelacja! Z niecierpliwością czekam na więcej.

    Anszpi

    (Kwiecień 7, 2019 - 7:22 pm)

    Chyba powinnam zacząć od 1 części, całość ciekawa i czekam na dalsza część

    Bielecki.es

    (Kwiecień 7, 2019 - 8:51 pm)

    Intrygujące i wciągające, czekam na więcej 😉

    Kosmetyczna Pasja

    (Kwiecień 8, 2019 - 2:53 am)

    Fajnie, że tak się rozwijasz i nie boisz się publikować swojej twórczości!
    Ja zdecydowanie od takich fragmentów lubuję się już w całych książkach w wydaniu tradycyjnym.

      shikatemeku

      (Kwiecień 10, 2019 - 12:44 pm)

      Całkowicie się z tobą zgadzam, trzeba mieć odwagę by przyjąć zarówno pozytywne komentarze jak i fale krytyki:)

    Zaczytana na zabój

    (Kwiecień 8, 2019 - 8:49 am)

    Twoja twórczość jest na prawdę ciekawa!

      Agssymi

      (Kwiecień 9, 2019 - 9:24 am)

      Oj cudowna opowieść! Czytamy od początku i super ci idzie.

    emi

    (Kwiecień 8, 2019 - 10:42 am)

    Może kiedyś opublukujesz książke wesje papierniczą bo fajnie piszesz

    Dziewczyny z do herbaty

    (Kwiecień 9, 2019 - 6:46 pm)

    Mam nadzieje, że jak najszybciej pojawi się kolejny rozdział 🙂

    Beata Herbata

    (Kwiecień 10, 2019 - 5:52 pm)

    W bardzo fajny sposób napisane opowiadanie, będę zaglądać 🙂

    Justyna

    (Kwiecień 12, 2019 - 5:51 pm)

    idę po herbatę i zaczynam od I rozdziału 😀

    Bookendorfina

    (Kwiecień 12, 2019 - 5:59 pm)

    Przyjemnie się czyta, lubię krótkie formy literackie. 🙂

    Anna Fit

    (Kwiecień 12, 2019 - 6:40 pm)

    Bardzo fajnie prowadzona narracja! Lecę czytać pierwszą część 🙂

    Inga

    (Kwiecień 12, 2019 - 7:30 pm)

    Świetnie budowany nastrój i bardzo fajnie oddziałuje na wyobraźnię- tworzenie tamtejszego miejsca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *