Opowieść o Pewnym Cieniu – Rozdział X – Duchy

Spis Treści

Rozdział I – Przebudzenie

Rozdział II – Codzienność 

Rozdział III – Otępienie

Rozdział IV – Rozkojarzenie 

Rozdział V – Determinacja

Rozdział VI – Rozdroże 

Rozdział VII – Trop

Rozdział VIII – Przymus

Rozdział IX – Układ

Rozdział X – Duchy (obecnie)

– Jesteś pewna, że chcesz to zrobić? – zapytał Cień, spoglądając na kobietę.

Domasława siedziała na ziemi, a przed nią leżała tablica ouija. W salonie ponownie rozstawione zostały świece. Dodatkowo dla oczyszczenia pomieszczenia ze złej aury kobieta rozstawiła kadzidła.

– Im szybciej to zrobimy, tym szybciej skończymy — odparła kobieta, oczyszczając swój umysł z negatywnych emocji. – Poza tym sam mówiłeś, że moja aura będzie się długo regenerować i nie mamy na to czasu. Powinniśmy to zrobić, póki, żaden demon nie postanowił połasić się na moją energię — odrzekła kobieta, nawet nie patrząc na Cienia.

Mężczyzna nic nie odpowiedział, uznał to za zbyteczne. Kobieta miała rację. To on nalegał, aby przeprowadzić ten dziwny rytuał jak najszybciej. Lecz nie podejrzewał, że zrobią to jeszcze tego samego dnia, gdy zawarli swój układ. Myślał, że kobieta po usłyszeniu od niego informacji o swoim stanie, postanowi trochę poczekać, aby jej aura się zregenerowała.

Wolała jednak zaryzykować.

Cień sam do końca nie był pewien, jak ten rytuał mógł się potoczyć. Kobieta była osłabiona, chociaż część jej energii powróciła do niej. Nie wiedział, jaki to może mieć wpływ na to, co właśnie robiła. Jedyne co mu powiedziała, że będzie przywoływać duchy. Rozumiał o, co jej chodzi. Jednak zdawało mu się to dziwne.

Przyjrzał się kobiecie. Czuł, jak jej słaba aura przybiera na sile, jednak nie było to spowodowane nagłym, magicznym uzdrowieniem.

Prawdziwym tego powodem były rozstawione świece oraz kadzidła. Wzmacniały one duchową energię Domasławy, a oczyszczenie umysłu również miało w tym swój udział.

Były to stare sztuczki czarownic, aby jakoś wzmocnić swoją energię przez różnymi rytuałami.

Doma wzięła głęboki wdech. Uznała, że już wystarczająco oczyściła umysł. Aura, jaka panowała, przepełniała spokojem oraz energią. Wszystko było gotowe.

– Czyśćcowe duszyczki, w bliskiej tego domostwu stronie. Przybądźcie na me wyzwanie. Pomóżcie mi, odnaleźć odpowiedź na nurtujące pytanie — wyrecytowała kobieta. Kątem oka spojrzała na Cienia.

Mężczyzna stał obok kobiety, w rogu pomieszczenia. Wyglądał na zaskoczonego dość starodawną wersją wezwania.

– Stara wersja. Nauczyły mnie jej starsze adeptki — odparła Domasława, przyglądając się mężczyźnie.

Mężczyzna pikował tylko głową na znak zrozumienia.

Chwilę potem przez pomieszczenie przeszedł zimny podmuch. Ognie świec lekko przygasły, aby potem wykrzesać z siebie silniejszy płomień.

– Zaczęło się — stwierdziła kobieta, prostując się.

Zaczęły dopadać ją lekkie obawy. Dawno tego nie robiła i nie była pewna, jakie duchy przyzwie. Jeśli to w ogóle będą duchy. Jednak pokrzepiała ją myśl, że jest z nią Cień. Ostatnio poradził sobie z tamtym stworem, z pomniejszymi demonami albo złośliwymi duchami też nie powinien mieć problemu.

Poczuła, jak chłodny podmuch otoczył ją. Kątem oka zauważyła, jak Cień napiął się. Widocznie nie bardzo ufał duszom, które przybyły.

Podmuch zmienił się w mgłę, która jeszcze raz okrążyła kobietę. Następnie skierowała się w stronę tablicy. Podzieliły się na trzy, formując się w trzy postacie.

Domasława bacznie przyglądała się formującym duszom. W głębi serca liczyła, że jedna z nich będzie jej matka. Nie wie, dlaczego, ale po prostu chciała ją zobaczyć. Ten ostatni raz. Nawet jeśli były na to małe szanse.

Jednak im bardziej wyraźne były duchy tym nadzieja coraz bardziej odchodziła.

Pierwszym duchem był siedemdziesięcioparoletni starszy pan. Jego postać nie była wyraźna. Jakby zza zamglonej szyby, jednak Doma go poznała.

Mikołaj. Zmarł kilka lat temu. Za życia był częstym klientem sklepu. Mikołaj bardzo zaprzyjaźnił się z matką Domasławy. Traktował ją jak własną córkę, a Domę jak wnuczkę, od kiedy został wdowcem, a jego dzieci przeprowadziły się na drugi koniec kraju. Nie miał tutaj rodziny. Zawsze powtarzał, że matka Domy, przypomina mu jego córkę. Przychodził prawie codziennie. Czasami coś kupował, a innym razem zostawał na kawę.

Drugą zjawą był kilkuletni chłopiec. Domasława nie znała go za życia. Jedynie słyszała o nim od swojej matki. Zginął w zeszłym roku. Przechodził przez pasy niedaleko sklepu. Potrącił go kierowca, który zasnął za kierownicą. Matka Domy próbowała jakoś pomóc, jednak chłopczyk zmarł przed przybyciem karetki. Jej matka od tamtego czasu zapalała świeczkę przy jednym ze słupków, aby chłopiec odnalazł spokój. Zawsze mówiła, że od tamtego czasu chłopiec tam czeka. Stoi przy słupku, przed przejściem i czeka na swoją mamę. Powiedziała jej kiedyś, jak miał na imię. Karol? Kamil? Nie pamiętała dokładnie. To było coś na K.

Trzecią zjawą była kobieta, po której Domasława ma imię. Siostra jej matki. Ciotka Domasława. Imienniczka naszej bohaterki była młodszą siostrą jej matki. Doma nigdy jej nie poznała. Kobieta zmarła z powodu przedawkowania w wieku dwudziestu paru lat. Doma niewiele wiedziała o swojej ciotce. Tylko tyle ile powiedziała jej matka. Zwykle to były dobre rzeczy. Podobno była dobrą kobietą, która wpadła w złe towarzystwo. Matka Domy nie zdążyła jej uratować przed samą sobą.

Duch ciotki nawiedzał matkę Domy od wielu lat. Stała się złośliwym duchem. Często psociła w domu, zbijając szklanki, zrzucając książki oraz wiele innych rzeczy. Jednak matka Domy pamiętała o swojej nieszczęśliwie zmarłej siostrze. Każde dnia rozmawiała z nią o zwykłych codziennych sprawach, chociaż nie czuła jej obecności ani jej nie widziała.

Rozgrzało to udręczone serce. Ciotka stała się stróżem rodziny, jednak po ostatnich wydarzeniach raczej nie potrafiła spełnić swojego nowego zadania.

Domasława spojrzała po zjawach. Z bólem w sercu, opuściła na chwilę wzrok. Żałowała, że nie ma tu jej matki. Bolało ją to. Nie mogła się nawet pożegnać.

Jednak musiała szybko się otrząsnąć. To nie był czas na użalanie się nad sobą.

Rytuał się powiódł. Przyzwała duchy, które miały jej pomóc. Musiała się skupić na bieżącym zadaniu.

– Duchy, czy możecie pomóc — zaczęła kobieta. – Chciałabym odnaleźć kobietę, która ma związek z Cieniem. Kobieta z tatuażem pół księ — niestety nie mogła dokończyć pytania.

– Z innego powodu nas wezwałaś — odparł Mikołaj, zbliżając się do kobiety.

– Pragniesz odnaleźć tego, co wszystko ci odebrał — odrzekła zmarła ciotka, patrząc kobiecie prosto w oczy.

Domasława spojrzała na duchy lekko zaskoczona. Nie spodziewała się od nich takiej reakcji. Zapomniała, że dusze zmarłych wiedzą i widzą więcej niż ludzie. Nowa perspektywa na świat oraz swoje życie potrafi poszerzyć horyzonty.

Chwilę Domie zajęło, aby się odezwać. Otrząsnąć się z szoku.

– Tak, ale… – znowu zaczęła. Jednak znowu jej przerwano.

Doma zapomniała jak bardzo duchy się wywyższały.

– Ona znalazła spokój — odrzekł Mikołaj, prostując się. – Nie cierpi. – Domasława spojrzała na starszego pana. Przez chwilę nie wiedziała, o kim mówi. Jednak to był tylko ułamek sekundy. Chciała coś powiedzieć, ale duch zdawał się wiedzieć co. – Ona nie chciała tu przybyć. Nie chciała, abyś znowu cierpiała.

Doma zorientowała się, że z wrażenia miała otwartą buzię. Zamknęła ją, opuszczając wzrok. Jakoś zrobiło jej się przykro. Jej matka, nie chciała jej widzieć.

Potrząsnęła głową. Wzięła głęboki wdech. Chciała coś powiedzieć, jednak głos ugrzęzł jej w gardle.

– Szukanie winnego nic nie zmieni — odrzekł chłopiec, klękając przy kobiecie. – Od mojej śmierci widziałem mamę codziennie na tym skrzyżowaniu — zaczął opowiadać chłopiec. Jego głos był zarazem poważny oraz łagodny. Taki kojący. Zdawał się nie należeć do dziecka, które umarło za wcześnie. Zachowywał się lepiej niż nie jeden dorosły. – Zawsze płakała. Mówiła, że ten, kto mnie zabił, zostanie ukarany. A gdy został… – chłopiec na chwilę zamilkł. Wziął głęboki wdech i mówił dalej. – Ona nigdy nie była taka sama jak wcześniej. Podobno tata zabrał ją do specjalnego szpitala. Od tamtej pory jej nie widziałem — odparł chłopiec, wstając po ostatnim zdaniu. – Nie chcę, żebyś skończyła jak moja mama. Jesteś taka dobra. Zemsta nie przyniesie ci ukojenia — oparł na koniec chłopiec, odsuwając się do tyłu. – Zemsta na tym wysokim panie nic ci nie da.

Doma na ułamek sekundy spojrzała na chłopca. Powiedział coś ważnego. Mężczyzna, który odebrał jej matkę, był wysoki. Tylko, czy to rzeczywiście było istotne? Domasława skarciła się w myślach. Nie powinna zwracać uwagi na czymś tak błahym. Chłopczyk jest dzieckiem. Dla niego ona jest wysoka, a należy do osób o przeciętnym wzroście. Ten mężczyzna mógł mieć nawet przeciętny niczym niewyróżniający się wzrost.

Domasława spojrzała na swoją ciotkę. Myślała, że chociaż ostatni duch pozwoli jej coś powiedzieć.

– Dlaczego nie odpowiadacie na moje pytanie? – zapytała kobieta, przyglądając się zjawom.

Duchy spojrzały po sobie, wyglądały, jakby porozumiewały się w jakiś, zrozumiały tylko dla nich sposób.

– Ale my odpowiadamy na twoje pytanie — odrzekł starszy pan, spoglądając na Domę wyrozumiałym wzrokiem. Kobieta nie wiedziała dlaczego, ale poczuła się jak małe dziecko, które ktoś poprawia.

– Nie usłyszałam żadnych wiadomości na temat kobiety z tatuażem — odparła lekko zirytowana kobieta. Zapomniała, dlaczego tak nie przepadała za rozmowami z duchami. Dla niedoświadczonych mediów duchy robiły co, chciały. Potrafiły mówić wierszami oraz zagadkami, niezrozumiałymi dla wielu ludzi. Tylko ci, co obcowali z nimi wiele lat, potrafili w jakimś stopniu je zrozumieć.

– My słuchamy i odpowiadamy — odezwała się wreszcie ciotka. Nachyliła się w stronę Domasławy, krzyżując swoje ręce na piersi. – To ty nie słuchasz siebie. Posłuchaj wreszcie serca i zacznij działać — powiedziała gwałtownie ciotka, spoglądając na Domę. W jej wzroku było coś dziwnego. Brakowało tego spokoju jak u pozostałych duchów. – To, co się stało, jest niewybaczalne. On nie miał prawa tego robić — warknęła wściekle udręczona dusza. W pokoju zrobiło się jakoś ciężej. Atmosfera powoli zaczynała gęstnieć. – Moja siostra na to nie zasłużyła! – Jej krzyk rozniósł się po pomieszczeniu, gasząc kilka pobliskich świec. – Powinien za to zapłacić! – Aura w pokoju zaczynała się robić coraz trudniejsza do zniesienia. Pozostałe duchy również okazywały swoje zaniepokojenie. Chłopiec wystraszył się najbardziej. Zniknął, zanim kobieta dokończyła swoje zdanie. – To twój obowiązek go ukarać! Jesteś jej córką! – wrzasnęła kobieta. Jej głos zabrzmiał nienaturalnie. Bardzo chropowato i donośnie. Doma wzdrygnęła się. Nie bardzo wiedziała, czego ma się spodziewać po ciotce. Teraz odszedł Mikołaj. Nie miał zamiaru brać dalej w tym udziału. Chciał odwieść dziewczynę od jej planu. Dla niej samej i jej matki. Jednak siła ostatniego ducha przytłaczała go. Nie miał już sił. – Musisz go znaleźć! – Niespokojna dusza zbliżyła się niebezpiecznie do Domasławy. Kobieta zaczęła się bać. Pierwszy raz spotkała się z taką reakcją od strony ducha. Gdzieś w oddali usłyszała dźwięk tłuczonego szkła. Nie była pewna co to, a niespokojna dusza była tuż przed nią.

Jedyne co przemknęło jej przez myśl to, że popełniła poważny błąd. Uświadomiła sobie, że zapomniała o najważniejszej rzeczy. Kręgu z soli. To on miał uwięzić duchy, żeby nie mógłby zrobić tego, co teraz robi ciotka.

Doma poczuła zimny dreszcz, który przebiegł jej ciało.

W kolejnej chwili ujrzała czarne maski obłapiające ducha. Splątały wzburzonemu duchowi ręce oraz nogi. Ciotka zaczęła się szamotać. Wściekłość zaczęła nią władać. Nie była już zwykłą duszą, zmieniała się w coś gorszego. Jej postać stawała się ciemniejsza, a z oczu zaczęła wyciekać czarna smolista maź.

Duch zmarłej ciotki zdawał się przypominać jednego z demonów, który zaatakował Domasławę. Kobieta znieruchomiała. Nie wiedziała, czego ma się spodziewać. Bała się. Strach ponownie wziął nad nią górę. Nie potrafiła się ruszyć.

Ale na ratunek przybył jej Cień. Czarne maski, jakimi oplótł, przemieniającą się duszę trzymały ją w ryzach. Cień podszedł do niej. Zdawał się niezwykle spokojny. On w przeciwieństwie do kobiety nie miał się czego bać. Dawał sobie radę z o wiele silniejszymi demonami, a taki ledwo wykluty nie powinien sprawić mu większego problemu.

Macki zaczęły wciągać ducha w ciemna kałużę w posadce. Niespełna kilka minut później ducha nie było. Aura zaczęła się uspokajać.

Domasława spojrzała na Cienia. Chciała zapytać, co stało się z jej zmarłą ciotką. Było jej żal zmarłej. Nie miała szansy przeżyć swojego życia, bo zmarła młodo. Po śmierci nie zaznała spokoju w sferach niebieskich. Matka Domy opiekowała się siostrą nawet po śmierci. Poświęciła się dla niej. Nic dziwnego, że po morderstwie jedynej osoby, która o nią dbała zapragnęła zemsty.

Jednak, gdy Doma spojrzała na mężczyzna, ponownie zastanowiła się, czy naprawdę chce znać odpowiedź. Cień mógł ją odesłać do zaświatów albo zrobić coś gorszego. Równie dobrze sam mógł też nie wiedzieć, gdzie podziała się udręczona dusza.

Domasława westchnęła, wstając z podłogi. Rozejrzała się po mieszkaniu. Znowu wyglądało jakby przeszło przez nie tornado. Wszędzie walały się kartki, książki albo kawałki szkła.

Mimo wszystko Doma odetchnęła z ulgą. Żadna ze świec nie spowodowała pożaru. Większość zgasła, przy podmuchu jaki spowodowała ciotka, a reszta stała za daleko, aby coś im się stało.

Ale trzeba było, to wszystko posprzątać.

– Ja to mam pecha – odparła Domasława.

Kobieta zapaliła światło w pokoju, a następnie zaczęła gasić świece. W tym czasie Cień sprzątał resztki szkła oraz świeczek.

Domasława zastanawiała się nad tym, co zrobiła źle. Znowu zaczęła winić się za zaistniałą sytuację. Zapomniała o kręgu ochronnym. Żaden z duchów nie odpowiedział na zadane pytanie. Jednak zaczęła analizować ich słowa.

Musiała przyznać sama przed sobą, że sprawę swojej matki uważała za ważniejszą. Może dlatego duchy mówiły, że ma słuchać siebie? Mimo pozbycia się demona, który odpowiadał za jej depresję, to dalej myślała o zabójcy jej matki.

Demon podsycił tylko jej pragnienia. Nie stworzył ich i do niczego jej nie zmuszał. Nie mogła na niego zwalać całej winy. Chciała poznać prawdę może dzięki temu, mogłaby ruszyć dalej.

Zgasiła wszystkie świece.

Musiała jakoś rozwiązać swoje problemy, a do tego zobowiązała się zająć sprawą Cienia. Nie bardzo miała pomysł jak się za to wziąć, a w szczególności, gdy jej jedyny pomysł poszedł w diabły.

Musiała poszukać pomocy. Wiedziała do kogo się udać. U niej zawsze mogła iść po pomoc.

Westchnęła ciężko, zastanawiając się nad tą opcją. Nie widziała jej się za bardzo. Dawno się z nią nie widziała.

Z zamyślenia wyrwał ją Cień.

– Lepiej, żebyś na to spojrzała — odezwał się Cień. W dłoni trzymał jedną z porozrzucanych kartek.

Post Author: DodoDan

13 thoughts on “Opowieść o Pewnym Cieniu – Rozdział X – Duchy

    skucisnka

    (Listopad 10, 2019 - 1:19 pm)

    jak zawsze fajnie się czyta aby tak dalej

    Donna

    (Listopad 10, 2019 - 2:52 pm)

    Dawno nie czytałam już czegoś takiego, dobry styl, którego dobrze się czyta. Nie męczy, a wciąga 🙂

    Anszpi

    (Listopad 10, 2019 - 7:32 pm)

    Ciekawi mnie jak zakończy się ta historia

    Lilianna

    (Listopad 10, 2019 - 7:45 pm)

    Jak zawsze fajnie piszesz. Kolejny dobry tekst. Super.

    Natalia Róża Świat Tomskiego

    (Listopad 10, 2019 - 9:39 pm)

    Lubię czytać tą historię… czekam na kolejną część.

    Ala

    (Listopad 11, 2019 - 4:49 am)

    Świetnie się czyta, już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału. 🙂

    Atrakcyjne wakacje z dzieckiem

    (Listopad 11, 2019 - 6:05 am)

    Troszkę nas tu nie było, musimy szybko nadrobić zaległości.

    Inga

    (Listopad 11, 2019 - 11:37 am)

    Świetnie piszesz, wciąga ta historia 😉

    Vademecum Mamy

    (Listopad 11, 2019 - 1:44 pm)

    Będę musiała doczytać poprzednie części, bo chyba nie jestem na bieżąco 🙁

    AgataMan

    (Listopad 11, 2019 - 2:32 pm)

    Dopiero dzisiaj trafiłam na ten blog, teraz wiem, że muszę wrócić na pierwszy rodział i przeczytać całość. zapowiada sie swietnie 🙂

    justyna

    (Listopad 11, 2019 - 3:48 pm)

    zazwyczaj nie czytam takich tekstów, ale ten ciekawy

    karolinka_witkowska

    (Listopad 11, 2019 - 3:58 pm)

    Przeczytałam na jednym wdechu , czekam na następne 🙂

    czerwonafilizanka

    (Listopad 11, 2019 - 3:59 pm)

    No to czekam niecierpliwie na kolejną część. Pozdrawiam serdecznie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *