Opowieść o Pewnym Cieniu – Rozdział IV – Rozkojarzenie

 

Spis Treści

Rozdział I – Przebudzenie 

Rozdział II – Codzienność 

Rozdział III – Otępienie

Rozdział IV – Rozkojarzenie (obecnie)

Rozdział V – Determinacja

Rozdział VI – Rozdroże 

Rozdział VII – Trop

Rozdział 8 – Przymus

Rozdział 9 – Układ


Doma pustym wzrokiem wpatrywała się w rozmazane zarysy budynków za szybą auta. Wracała właśnie z Karoliną z cmentarza. Matka Sławy została pochowana kilka dni temu. Tamten czas ponownie otworzył świeżo zasklepione rany w jej sercu.

Znowu czuła się, jakby oglądała jakiś film, a nie przeżywała własne życie. Pamięta ludzi, którzy składali jej kondolencje, ale nie mogła przypomnieć sobie ich twarzy. Coś mówili, lecz nie była pewna co dokładnie. Ona tylko stała i słuchała.

Wie, że ksiądz wygłosił kazanie, jednak nie pamięta jego słów. Za to inni ludzie zachwalali je. Podobno przemawiał jak natchniony. I to wszystko, co pamięta. Nic więcej. Reszta zamazała się w jej pamięci.

Od tego czasu minęło kilka dni. Dzisiaj pojechała złożyć na grobie matki świeże kwiaty, a stare wyrzucić. Zrobiły to szybko.

Potem Karolina miała odwieźć Domasławę do domu. Pierwszy raz od dawna miała spędzić tam noc. Jej przyjaciółka powiedziała, że może u niej przez jakiś czas pomieszkać. Chciała dać jej szansę, żeby oswoić się z nową sytuacją. Odmówiła. Chciała zostać sama. Pomyśleć. Zastanowić się, co dalej.



– Na pewno nie chcesz, żebym została na parę dni? – zapytała Karolina, wychylając się z auta. Gotowa w każdej chwili pomóc swojej przyjaciółce.

– Nie — odrzekła Doma, patrząc na przyjaciółkę. – Ty masz jutro zajęcia. I tak już przeze mnie sporo opuściłaś. – Kobieta zauważyła, że jej towarzyszka chce jeszcze coś powiedzieć. – Mam urlop dziekański. Nic mi nie przepadnie. A jeśli znowu nie będzie cię na zajęciach, będziesz musiała iść na dyżur do Łapińskiego, a wiesz, że on nie lubi, jak mu się zawraca głowę.

– Masz rację… – rzekła Karolina po chwili namysłu. – Ale jak coś to dzwoń. Zrozumiano?

– Zrozumiano — odparła Sława, żegnając się z przyjaciółką.

Domasława wpatrywała się jeszcze w odjeżdżający samochód przyjaciółki, zanim weszła do kamienicy.

Stanęła przed drzwiami, szukając w kieszeni kluczy. Wyjęła je, bacznie im się przyglądając. Mały czarny kamyk wisiał przy kluczach. Czarny turmalin. Kamień ochronny.

Kamień, który ma oczyszczać i pozbywać się negatywnej energii.

Kamień, który ma chronić przez szkodliwymi myślami.

Wzięła głęboki wdech, obracając kamień w dłoniach. Potrząsnęła głową, odpędzając ponure myśli. Przekręciła klucz w zamku, następnie otwierając drzwi.

Dotarł do niej zapach lawendy, pomieszanej z goździkami. Większość nowych klientów dostawała zawrotów głowy, jak wchodziła pierwszy raz do sklepu. Miały niesamowicie charakterystyczny zapach.

Dla Domasławy tak znajomy.

Zamknęła drzwi, a potem oparła się o nie.

Czuła się jakoś inaczej. Dziwnie. Jakby przyparta do muru. Zadarła lekko głowę, powoli zsuwając się po drzwiach.

Usiadła na ziemi, kuląc się.

Przez te kilka dni zdawała się nie czuć nic. Czuła jak kilka łez spływa jej po policzkach. Przetarła je rękawem bluzy. Miała wrażenie, jakby wypruto ją z uczuć. A jednak płakała.

Nie bardzo wiedziała, co teraz czuje. Dość dziwna mieszanka. Ból. Stratę. Tęsknotę. Chciała tak tylko siedzieć i nic nie robić. Zapaść się pod ziemię.

Wzięła głęboki wdech. Wiedziała, że nie może tego zrobić. Obiecała coś Karolinie. Ma o siebie dbać. Wstawać z łóżka. Nie zapominać o posiłkach. Robić coś i nie pozwolić się przytłoczyć.

Domasława wstała z ziemi, kierując się na piętro do mieszkania.

Nic się nie zmieniło.

Wszystko wyglądało tak jak zawsze.

Salon połączony z kuchnią. Kilka drewnianych regałów z książkami. Od zielarstwa przez astrologię po numerologię. Znalazłoby się też parę o magii białej oraz czarnej. Obok nich stał telewizor. Stary, kineskopowy telewizor, który pamiętał lepsze czasy. Działał. O dziwo. Co nie raz zaskakiwało Sławę, że nic się w nim nie zepsuło.

Naprzeciw niego znajdowała się niewielka, brązowa skórzana kanapa. Miała lekko przetarte oparcia. Zanim znajdowała się kuchnia. Oddzielał ją od salonu wysoki barek. Niektórzy określiliby, że jest zrobiona w stylu retro, lecz ona naprawdę była tak stara. Dębowe drewno. Surowe niczym niepomalowane. Tylko lakier do zaimpregnowania. W głębi mieszkania znajdował się korytarz, który prowadził do dwóch sypialni oraz łazienki.

Na parapetach stały lekko wyschnięte storczyki.

Wszystko wyglądałoby tak jak zawsze, gdyby nie kilkucentymetrowa warstwa kurzu oraz…

Pustka.

Ta niczym niezmącona cisza.

Nieprzenikniona.

Myśli Domasławy krążyły wokół jej matki. Bólu, jaki czuje po jej stracie. Jak zamknie oczy, widzi twarz swojej matki. Policja kazała Sławie zidentyfikować jej matkę.

Doma nigdy nie zapomni tej twarzy. Wyglądała jakby spała. Jednak skóra była przeraźliwie blada. Uwydatniły się też sińce pod oczami.

Potem dziwne pytania. Detektywi cały czas pytali.

Czy widziała coś tego feralnego dnia?

Czy działo się wtedy coś dziwnego?

Czy podejrzewa kogoś?

Tylko kto mógł to zrobić?

Karolina często dzwoniła do Domasławy. Zawsze przed zajęciami. Pytała, czy Sława się wyspała oraz, czy coś zjadła. Rzadziej w trakcie zajęć. Zwykle gadała wtedy ze znajomymi albo powtarzała na zajęcia. Wykłady zwykle miała do popołudnia. Wtedy starała się spędzić resztę dnia u Sławy, lecz każdy miał swoje życie.

Karolina musiała zająć się studiami. Większość czasu poświęcała nauce prawa oraz pracy dorywczej – nawet jeśli to była praca w barze szybkiej obsługi. W końcu wynajmowanie mieszkania kosztuje.

Gdy udawało jej się spotkać z Domasława, to wyglądało, jakby dobrze sobie radziła. W domu nie było kurzu. Doma wyrzuciła wszystkie zwiędłe kwiaty, zastępując je świeżymi. Jakoś sobie radziła.

Wyglądała, jakby powoli sobie z tym wszystkim radziła. Nie ryczała ani nie broniła się przed wyjściem z domu.

– I co myślałaś nad tym trochę? – spytała Karolina, popijając herbatę. Delikatny smak jaśminu. Karo naprawdę uwielbiała te ziołowe herbaty, jakie można było kupić w rodzinnym sklepie Domasławy.

– Jeszcze nie wiem — westchnęła Sława, opierając się o blat szafki kuchennej. Spuściła głowę, wpatrując się w pusty już kubek. – Może sprzedam go albo zamknę? Nie wiem.

– CO?! – powiedziała, a raczej krzyknęła Karolina, wstając gwałtownie. – Nie możesz tego zrobić!

– Dlaczego? – odrzekła spokojnie Sława, odstawiając swój kubek na stół. Była niesamowicie spokojna. – A zresztą i tak nie mam na razie pomysłu — dodała trochę bardziej rozkojarzona.

Karolina uspokoiła się trochę, widząc niemrawą minę przyjaciółki. Usiadła z powrotem na krześle. Wzięła głęboki wdech.

– Masz na to jeszcze dużo czasu — dodała po chwili Karolina, patrząc na Sławę z pokrzepiającym uśmiechem. – Nie naciskam.

Domasława uśmiechnęła się lekko tylko na krótką chwilę.

Karolina nie chciała naciskać na przyjaciółkę. Wiedziała, że potrzebuje czasu na poukładanie sobie życia na nowo. Na pogodzenie się z tą tragedią. Jednak pewne rzeczy nie mogły czekać.

– Umówiłaś się już na wizytę z tym psychologiem? – zapytała Karolina, przyglądając się przyjaciółce. Nie mogła udawać, że nie widzi tych worków pod oczami albo rozczochranej fryzury. Doma to perfekcjonistka. Wszystko, co robi, musi być idealne. Karo zauważyła, że dom jest czysty. Nie ma ani śladu kurzu czy brudu. Sława musiała mieć silną potrzebę oderwania myśli, że nawet posegregowała książki alfabetycznie. – Nie zadzwoniłaś, prawda?

– Jakoś tak nie mogę się zebrać, aby to zrobić — powiedziała powoli Sława, nie podnosząc głowy. Westchnęła ciężko, zerkając na okno. Jej wzrok wydawał się pusty. Jakby odpłynęła gdzieś myślami.

Karolina wstała, a potem podeszła do przyjaciółki. Dotknęła jej ramienia, jednak Doma nawet nie zareagowała. Karo stała tak przez chwilę, pozwalając Sławie się rozluźnić. Poczuć się swobodnie.

Domasława oparła głowę na ramieniu Karoliny, zamykając oczy.

Sława wzięła kubki po herbacie ze stołu. Włożyła je do zmywarki, a następnie rozejrzała się po mieszkaniu.

Westchnęła ciężko, uświadamiając sobie, że nie ma nic do roboty. Dom wysprzątała rano. Wytarła wszystkie kurze, umyła podłogi. Umyła nawet okna, czego nie cierpi.

Posegregowała książki według tytułów, co chciała zrobić już od jakiegoś czasu. Nie mogła pozbierać prania, ponieważ suszyło się jeszcze w łazience.

Czytanie książek odpadało. W tym stanie nie potrafiła się skupić.

Spacer również odpadał. Zbliżała się dwudziesta pierwsza. Robiło się ciemno, a ona nie chciała kusić losu. W szczególności po ostatnich wydarzeniach.

Jedyne co jej pozostało to oglądanie telewizji. Jest środek tygodnia. Wątpiła, aby w telewizji leciało coś ciekawego. Musi oderwać myśli. Przestać o tym myśleć. Zająć czymś głowę.

Wyjęła z szafki paczkę popcornu, a następnie włożyła do mikrofalówki. Ustawiła ją na trzy minuty. Musiała czekać. Tego nienawidziła najbardziej. Wpatrywała się w wyświetlacz. Czerwone cyfry się zmieniały.

Doma stukała palcami o drewniany blat. Czekała, a towarzyszyło jej monotonne pikanie.

Nienawidziła tego uczucia. Nie cierpiała się tak czuć. Nie chciała tego czuć.

Nie potrafiła sobie z tym poradzić.

Zacisnęła ręce w pięści.

Pik.

Hamulce puściły. Emocje wzięły górę.

Pik.

Wszystkie mięśnie w jej ciele się napięły.

Pik.

Zamaszystym ruchem zrzuciła naczynia z blatu.

Pik.

Kilka talerzy spadło na ziemię. Roztrzaskały się na miliony kawałeczków.

Pik.

Doma osunęła się na ziemię, skrywając przy tym twarz w dłoniach.

Pik. Pik. Pik.

Mikrofala zamilkła. Po pomieszczeniu rozniósł się zapach spalonego popcornu. Ta bezradność. Ten smutek. Ten Gniew. Przytłoczyły ją. Doprowadziły do krawędzi.

Emocje musiały znaleźć ujście. A kierunek był tylko jeden.

Domasława podniosła głowę. W jej oczach widać było tylko gniew.

Post Author: DodoDan

25
Dodaj komentarz

avatar
20 Comment threads
5 Thread replies
0 Followers
 
Most reacted comment
Hottest comment thread
23 Comment authors
DodoDanNatalia Róża Świat TomskiegoZaczytanapa2ulOla Recent comment authors
  Subscribe  
najnowszy najstarszy oceniany
Powiadom o
Atrakcyjne wakacje
Gość

To jest to na co czekaliśmy

Dziewczyny z do herbaty
Gość
Dziewczyny z do herbaty

Czekałam na kolejny rozdział no i jest <3

Karolina / Nasze Bąbelkowo
Gość

Naprawdę dobrze piszesz, może kiedyś wydasz coś swojego nie tylko w formie postów na blogu 🙂

Nadine -Justyna
Gość
Nadine -Justyna

bardzo fajny rozdzial chodz wczesniejszych nie znam

Valarr
Gość

O proszę, moja imienniczka 😀

MangoMania
Gość
MangoMania

Mi wcześniejsze też jakoś umknęły.

Kasia T
Gość
Kasia T

Czy wspominałam już, że mnie wciągnęła ta historia?

ada
Gość
ada

O ciekawie i pięknie piszesz.

Holly
Gość
Holly

Radzenie sobie z żałobą, trudna sprawa.

kocimietka
Gość

Bardzo fajnie czyta się opowiadanie – jest bardzo wciągające i muszę nadrobić poprzednie rozdziały 😀

immoral
Gość

Mocne opowiadanie.

Bea
Gość

Widzę, że mam braki w poprzednich częściach, więc zaraz nadrobię 🙂

Adrianna
Gość

Bardzo ciekawe opowiadanie, które momentalnie wciąga czytelnika.

ladymamma.pl
Gość

Kiedy kolejna część? 🙂 Czekam!!!

Małgorzata
Gość

Kolejny raz tu zaglądam i muszę przyznać, że świetnie piszesz. Czyta się lekko i miło

Weronika
Gość
Weronika

Dopiero trafiłam na IV część i jest rewelacyjna! Muszę nadrobić początek i czekam na kolejne!

http://www.todoarmo.pl
Gość

No całkiem mocne to opowiadanie.

Shikatemeku
Gość

Chciałabym mieć taką łatwość do pisania opowiadan tak jak ty:)

Ola
Gość
Ola

Czekam na dalsze części!

pa2ul
Gość

super !! czekałam na kolejny rozdział, od razu humor lepszy.

Zaczytana
Gość
Zaczytana

Coraz większe postępy! Oby tak dalej!

Natalia Róża Świat Tomskiego
Gość

Kiedy możemy spodziewać się książki?